O mnie

Nazywam się Aleksandra Kwapiszewska, urodziłam się w 1989 r. w Łodzi. Z wykształcenia jestem filolożką germańską – pracę magisterską pisałam z zakresu literaturoznawstwa i dotyczyła ona autobiografii w twórczości Maxa Frischa na przykładzie wybranych dzieł – oraz dodatkowo ukończyłam fakultet tłumaczeniowy oferowany przez Uniwersytet Łódzki poza nomalnym tokiem studiów. Równolegle uczęszczalam też na wykłady z filozofii na Wydziale Filozoficzno-Historycznym UŁ, gdzie moją szczególną uwagę przykuły zagadnienia związane z etyką i moralnością.

Mimo ewidentnie humanistycznych zainteresowań moja droga po studiach potoczyła się niespodziewanie inaczej – odkryłam zamiłowanie do Excela oraz sporządzania raportów, analiz i prognoz, co pozwoliło mi rozpocząć karierę w logistyce. Jednak malarstwo wciąż pozostało w moim sercu, więc w wolnych chwilach, hobbystycznie, tworzyłam pojedyncze obrazy głównie jako prezenty dla najbliższych na różne okazje.

W latach 2018-19 odbyłam kilka samotnych podróży po Europie, które nie tylko zaowocowały nowymi doświadczeniami i przygodami, ale które przede wszystkim dodały mi odwagi i przypomniały, jaki świat wokół nas jest piękny i inspirujący. To był punkt zwrotny w moim życiu, który zakończył ciągnące się latami rozmyślanie, czy powinnam malować, czy może jednak nie. Zdecydowałam, że tak, w moim życiu chcę się zająć tym, co naprawdę kocham – malarstwem.

Maluję farbami akrylowymi na płótnie i papierze oraz akwarelą na papierze, ale mam też momenty z farbami olejnymi, rysunki ołówkiem czy bardziej nowoczesne grafiki na tablecie, aczkolwiek malarstwo jest zdecydowanie moim numerem jeden. Próbowałam swoich sił w malarstwie abstrakcyjnym, jednak zdecydowanie lepiej czuję się w malarstwie figuratywnym. Inspiruje mnie codzienność, ludzie, których spotykam, uczucia, które odczuwam każdego dnia, albo przemyślenia, które nie dają mi spokoju. Właśnie to jest motywem przewodnim moich obrazów – codzienność i męczarnia myśli.

Zdarza się jednak odskocznia od powyższych tematów w postaci zleceń od klientów. Wówczas na chwilę odchodzę od osobistego malarstwa, wchodzę w świat mojego klienta lub mojej klientki, i cały talent kieruję na namalowanie dzieła, które zachwyci. Bliższy kontakt z kimś, kto zamawia obraz, niejako nieco w ciemno mi ufając i powierzając mi stworzenie często właśnie prezentu na jakąś wyjątkową okazję, jest czymś niezwykle inspirującym – oto mam do czynienia z człowiekiem, który może nie kocha malarstwa tak jak ja, ale widzi w nim to „coś”. To stwarza dobry grunt do dyskusji i pole do owocnej pracy nad kolejnym obrazem, który opuści moją pracownię i pojedzie w świat.