„Jutro też wstanie dzień”

Drugi obraz w tym roku jest wyjątkowy pod kilkoma względami. Pierwszy dotyczy doboru barw – nietypowy jak dla mnie, ale spodobały mi się. Ponadto ten obraz zostanie wystawiony na aukcji charytatywnej, a co to za aukcja… Ho, ho. Sami zobaczycie; już niedługo. Będzie wideo, 2 stand-uperów i – mam nadzieję – żarty na poziomie. 😉

Szkarłatne maki, jak szkarłatna jest krew

Kilka razy próbowałam zebrać myśli w logiczny ciąg zdań o prawach kobiet, ale za każdym razem brzmiało to zbyt pokracznie, nieprecyzyjnie i grafomańsko, więc się poddałam i postanowiłam moje myśli namalować. W zasadzie wylałam to z siebie za pomocą czerwonej farby – symbol krwi, z którą to krwią my, kobiety, praktycznie ciągle mamy do czynienia. Tak też powstaje cykl akwareli „Szkarłatne maki, jak szkarłatna jest krew”. Maki będę dalej malować i uzupełniać poniższą galerię, natomiast samą interpretację pozostawiam Wam… Peace & Love.

„Malować śmierć, żeby choć na chwilę o niej zapomnieć”

Namalowałam kopię obrazu „Dolina Śmierci” Zdzisława Beksińskiego. 60 x 80 cm; oczywiście akryl. To był jeden z tych obrazów, który praktycznie malował się sam.

„Stworzenie Adama”

To nie było moje pierwsze zetknięcie z Michałem Aniołem i słynnym fragmentem „Stworzenia Adama”. Tym razem jednak pokusiłam się o modyfikację, aby ten obraz bardziej wpisywał się w zainteresowania klienta, który go u mnie zamówił.

Zresztą nie jestem pierwszą, która postanowiła „zabawić” się kosztem Adama i Boga, i włożyła im w dłonie jakiś przedmiot. W zależności od kontekstu, poczucia humoru lub oczekiwanego efektu postaci z obrazu renesansowego mistrza podawały sobie co innego. Na przykład terminal płatniczy:

Ktoś inny z kolei – bardziej na czasie – wymyślił sobie, żeby słynne dłonie się”odkażały”:

W mojej wersji Adam podaje Bogu puszkę z farbą do graffiti.

Mój klient odezwał się któregoś dnia i napisał, że chce zamówić właśnie ten obraz. Potem jednak nastapiła chwila ciekawej rozmowy o graffiti. Abstrahując od tej kontrowersyjnej strony graffiti (bo ładne budynki brzydko wyglądają z bazgrołami dzieciaków), osobiście bardzo lubię graffiti, które ma jakiś przekaz, które jest szczerym głosem, może wręcz krzykiem, społeczeństwa.

Dlatego kończąc to zamówienie, dodałam od siebie puszkę, i wyobrażam sobie, że Bóg z obrazu zrobi z niej dobry użytek i napisze na ścianie z tyłu coś w stylu: „Ludzie, opamiętajcie się!” albo „Człowieku, odpuść”.

Obraz namalowałam akrylem na płótnie bawełnianym o wym. 60 x 50 cm.

Sztuka w czasach pandemii, cz. II: nowe zasady funkcjonowania galerii

Już jutro (poniedziałek 4 maja) nastąpi tzw. II faza odmrażania życia gospodarczego i społecznego. W tej fazie uwzględnione są również muzea i galerie sztuki (tak, handlowe też, ale dziś nie o nich). Jak będzie wyglądało zwiedzanie na nowych zasadach?

Na stronie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zostały opublikowane wytyczne, po których wypełnieniu instytucje kultury będą mogły znów się otworzyć na zwiedzających. Wszystkie wytyczne powinny być wdrażane w 3 krokach:

Krok 1. Przejście z pracy zdalnej do pracy stacjonarnej

W tym kroku wymienione są przede wszystkim zadania, jakie musi spełnić np. galeria sztuki względem pracowników, jakich zatrudnia – organizacja stanowisk pracy z zachowaniem wymaganych odstępów, udostępnienie środków do dezynfekcji, czy doposażenie np. kas w przezroczyste przesłony.

Krok 2. Realizacja działań muzealnych bez bezpośredniego kontaktu z publicznością

Czyli koncentracja działań w sieci, prowadzenie innych form działalności ustawowej muzeów i instytucji, nie wymagających bezpośrednich kontaktów z publicznością oraz udostępnianie dla publiczności wyłącznie obszarów parkowych i ogrodowych, traktowane jako działanie testujące prawidłowość procedur i ich stosowania przez pracowników.

Ponadto – co również podkreśla Ministerstwo – działania te wiążą się z pewnymi kosztami, więc bilans koszty vs. przychód z biletów będzie bardzo istotny.

Krok 3. Otwarcie wnętrz muzealnych i wystawienniczych

Krok 3., będący jednocześnie ostatnim, jest najbardziej rozwinięty. Muzea, galerie sztuki i inne instytuacje kultury, ale także my – widzowie, zwiedzający, odwiedzający, przeżyjemy małą rewolucję.

Przede wszystkim udostępnianie wnętrz i zasobów nadal ma się odbywać również online, równolegle z „normalną” pracą. Zwiedzanie „rzeczywiste”, jak podaje Ministerstwo, powinno być limitowane przez:

  • ograniczenie liczebności zwiedzających,
  • zapewnienie środków ochrony osobistej dla zwiedzających (np. płyny dezynfekcyjne),
  • ograniczenie godzin zwiedzania,
  • zmianę systemów rezerwacji,
  • odłożenie w czasie zwiedzania grupowego, a następnie stopniowe budowanie oferty dla różnych grup zwiedzających,
  • reorganizację działalności edukacyjnej (opracowanie specjalnych programów edukacyjnych dla mniejszych grup, prowadzenie zajęć na wolnym powietrzu) lub czasowa rezygnacja z działalności edukacyjnej in situ,
  • zmianę tras zwiedzania,
  • odłożenie w czasie wykorzystania multimediów i innych urządzeń aktywowanych dotykiem (np. audio-guide’y, ekrany dotykowe),
  • odłożenie w czasie możliwości korzystania z szatni,
  • odłożenie w czasie udostępnienia przestrzeni gastronomicznych, handlowych i edukacyjnych, mieszczących się w budynkach,
  • zaniechanie organizacji wydarzeń dla większych grup ludzi (wernisaży, finisaży, pikników, targów, przeglądów, konferencji naukowych, itd.); 
  • muzea ze względu na swoją rolę społeczną, skojarzenie z przyjemnym spędzaniem czasu, w poczuciu bezpieczeństwa własnego i bliskich, nie mogą pozwolić na sytuację, w której udostępnianie ich przestrzeni wywoła w opinii społecznej przekonanie o zwiększonym ryzyku zachorowalności.

To nie jedyne wyzwania, jakie stoją przed galeriami i muzeami. Myślę, że najważniejszym, o którym niewiele się mówi, jest wyzwanie dot. dezynfekcji sal. Tak potrzebna i zbawienna dla ludzi w walce w epidemią jest bardzo szkodliwa dla dzieł sztuki, dlatego przejście po pomieszczeniu z baniakiem roztworu na plecach i spryskaniu wszystkiego, co się da nie przejdzie.

Na pytanie, jak chronić dzieła sztuki w czasie dezynfekcji, w porannej audycji Polskiego Radia odpowiadała Dorota Ignatowicz-Woźniakowska, główny konserwator zabytków w Muzeum Narodowym w Warszawie. Odpowiedź jest krótka i prosta – izolacja. Najbezpieczniej jest przenieść wszyskie dzieła sztuki do innego pomieszczenia na czas dezynfekcji, a potem po odczekaniu, wnieść dzieła z powrotem. Jak to wyjdzie w praktyce…? O tym już niedługo w osobnym wpisie.

Źródło i inspisracja dla moich wynurzeń: www.gov.pl oraz zapis audycji Polskiego Radia

„Malarz, który nie ma wątpliwości, osiągnie niewiele”…

…Powiedział niegdyś Leonadro da Vinci, którego 501. rocznica śmierci przypada właśnie na dzień 2 maja 2020 r. Choć za życia malarstwo nie stało w centrum jego zainteresowań, to właśnie ono go wysławiło. Do dnia dzisiejszego przetrwało kilkanaście obrazów mistrza.

Renesansowy mistrz urodził się w miejscowości Vinci w prowincji Florencja w 1452 r. jako nieślubny syn chłopki i notariusza, który zadbał o edukację syna; tak też młody Leonadro trafił pod skrzydła mistrza Andrei del Verrocchio, który nauczył go m.in. zasad perspektywy.

Olej w służbie sfumato

Leonadro da Vinci na początku swojej malarskiej drogi używał temper, jednak potem „poszedł w olej”, ponieważ farby olejne dawały mu znacznie więcej możliwości na płaszczyźnie cieniowania, szukania głębi i odcieni.

Farby, których używał Leonadro, bazowały – w co dziś trudno uwierzyć – na naturalnych składnikach takich jak: różnego rodzaju rośliny, ziemia, kora drzew i minerały oraz – jako podstawowe składniki tychże farb – olej z siemienia lnianego i orzecha włoskiego. To wszystko trzeba było zmielić i ze sobą połączyć. Aby proces mielenia farb nieco usprawnić, Leonardo skonstruował do tego specjalną maszynę na wzór tłoczarki oliwy.

Włoski malarz był przekonany, że nie wolno malować ostrej granicy między światłem a cieniem i jedno w drugie powinno bardzo łagodnie przechodzić; dlatego pracował nad miękkimi przejściami między jasnymi a ciemnymi plamami na swoich obrazach. Aby taki efekt braku dużego kontrastu uzyskać na obiekcie, który malował, nigdy nie robił tego w pełnym słońcu lub używał jasnej płachty do rozproszenia światła dzienniego. Technika malowania takich łagodnych przejść ma nawet swój termin – sfumato.

Poznanie kształtów wszelkich ciał

Zagadnienie światła pochłaniało włoskiego mistrza do tego stopnia, że aż zdefiniował on rodzaje źródeł światła oraz ich odmiany. Do źródeł światła zaliczał m.in. światło odbite, a do odmian – np. światło wpadające przez okno. Duży nacisk na światło i cień w twórczości Leonadra brała się też z przekonania, że właśnie te dwa czynniki są „najpewniejszymi środkami do poznania kształtów wszelkich ciał”.

W odróżnieniu od innych renesansowych artystów Leonardo stworzył niewiele dzieł. Zwykle też malował bardzo wolno, skupiając się bardzo na szczegółach, a czasem i zmieniając zupełnie koncepcję.

Aby pobudzać wyobraźnię, polecał swoim uczniom poznawanie „abstrakcyjnych kształtów”, mając tu na myśli np. chmury czy dym, przy jednoczesnym zachowaniu „matematycznej precyzji”.

Odważny eksperymentator

Da Vinci nie bał się szukać nowych sposobów poznania świata, który go otaczał. Tak na przykład dokonał kilku (nielegalnych zresztą) sekcji zwłok, by lepiej poznać anatomię człowieka. Organizm ludzki był dla niego fascynującą zagadką, którą chciał rozwikłać i uzyskać odpowiedzi na nurtujące go pytania, np. skąd się bierze katar? Jednak papież zabronił mu dalszego wykonywania sekcji.

Efektem badań Leonarda były rysunki i szkice przedstawiające mięśnie, ścięgna, kości i stawy. W tym akapicie należy wspomnieć o słynnym „Człowieku witruwiańskim”, który przedstawia proporcje ludzkiego ciała (sam rysunek miał być ilustracją do traktatu Witruwiusza „O architekturze ksiąg dziesięcioro”, w którym opisywał propocje ciała dorosłego człowieka).

Tak też zauważono, że człowieka można podzielić na moduły, gdzie 1 moduł to odcinek między brodą a linią włosów lub otwarta dłoń. Przyłóż teraz otwartą dłoń do twarzy. Prawda, że te odcinki są identyczne? Chodźmy dalej – odcinek między nadgarskiem a łokciem równa się długości stopy. Sprawdź!

Tych kilka akapitów absolutnie nie wyczerpuje historii Leonarda da Vinci, która jest tak wielowątkowa, że aż trudno zawrzeć ją w jednym poście; dlatego skupiłam się tylko na ułamku malarskiej historii.

Źródła: Andrea del Verrocchio, sfumato, Leonadro1, Leonardo2, Leonardo3, Człowiek witruwiański