Święta to czas, kiedy można spokojnie stanąć przed sztalugą i dać się ponieść kolorom. W tym roku miałam ku temu dobrą okazję, a to z uwagi na mały challenge – czy uda mi się skopiować obraz „Tiger” autorstwa Franza Marca.

Tradycyjnie zaczęłam od szkicu.

A potem to już tylko kolorowanka.

W trakcie zauważyłam, że taśma malarska idealnie się nadaje do kreślenia prostych linii. Nie odkryłam Ameryki, ale bardzo przyspieszyłam całe malowanie.

Po kikunastu godzinach pracy uzyskałam taki efekt:

Wymiar: 50 x 60 cm

Technika: akryl

Rok namalowania: 2019

Gęby i maski

Za wiele z Gombrowiczowskich masek tutaj nie ma, ale mam ogromny sentyment do tego obrazu. Malowałam go 7 lat! W międzyczasie poznawałam akryl i bawiłam się kolorem. Odkryłam złotą farbę i pastę strukturalną (tę ostatnią nałożyłam na kryształki wokół tej złotej maski).

Dla porównania postępów poniżej zamieszczam obraz w jego początkowej fazie (ok. 2012 r.)

A jeszcze niżej efekt końcowy.

Wymiary: 50 x 60 cm

Technika: akryl

Rok namalowania: 2019 r.

Howgh!

„Indianin”.

Zaczęłam od szkicu na płótnie za pomocą miękkiego ołówka. Zwykle nie robię zbyt szegółowego szkicu, niemniej podczas malowania „Indianina” bardzo mi zależało na zmarszczkach i bliznach, dlatego trochę w ramach treningu, trochę z nadzieją na uzyskanie lepszego efektu podczas malowania farbą skupiłam się właśnie na detalach twarzy.

Szkic na płótnie miękkim ołówkiem

Gdy szkic był już gotowy, zaczęłam malować. W kilkanaście godzin postać Indianina była praktycznie gotowa. Nie mogłam się zdecydować na tło – w pierwszej wersji było… złote! Jednak ostatecznie wybrałam coś bardziej stonowanego…

Wykończenie farbą akrylową

Wymiary: 60 x 70 cm

Technika: akryl

Rok namalowania: 2017

Słoneczniki Aleksandry

Oczywiście, że to kopia jednej z wielu wersji słynnych „Słoneczników” van Gogha.

Na tym obrazie dość ważne są według mnie wyrażne pociągnięcia pędzlem i niewygładzanie farby. Dlatego „szczeciniak” dał radę!

Wymiary: 40 x 50 cm

Technika: akryl

Rok namalowania: 2009 r.